Dramatyczne chwile rozegrały się nad ranem 24 stycznia w Ujeździe w powiecie tomaszowskim. Około godziny 4:00 wybuchł pożar domu jednorodzinnego. Mieszkańcy zdołali ewakuować się jeszcze przed przyjazdem strażaków, jednak w płonącym budynku pozostały ich zwierzęta. Dzięki determinacji druhów udało się je wynieść.
Jak relacjonują druhowie z OSP Ujazd, po dotarciu pierwszych zastępów sytuacja była bardzo poważna.
- Po dojeździe pierwszych zastępów zastano cały budynek w ogniu. Działania straży pożarnej w pierwszej fazie polegały na rozwinięciu dwóch linii gaśniczych, rota w aparatach udała sie na przeszukanie budynku. Podczas przeszukania zlokalizowany zostały pies i kot -relacjonują druhowie z OSP Ujazd.
Strażacy, działając w aparatach ochrony dróg oddechowych, weszli do objętego ogniem domu. Z płonących pomieszczeń wynieśli zwierzęta, które nie miały możliwości samodzielnej ucieczki. Jak się później okazało, uratowany został również żółw.
W zdarzeniu nikt z mieszkańców nie ucierpiał. Przed przyjazdem strażaków z płonącego budynku ewakuowały się dwie osoby, nie doznały obrażeń.
- Straty wynikające z tego pożaru są bardzo duże. Na szczęście żadna z osób mieszkających w budynku nie odniosła obrażeń -dodają członkowie OSP Ujazd.
Ogień wyrządził jednak poważne szkody materialne. Spaleniu uległa kotłownia budynku, przedpokój i dach. Na ten moment wiele wskazuje, że przyczyną pożaru było składowanie materiałów palnych w pobliżu pieca, co doprowadziło do szybkiego rozprzestrzenienia się ognia. Akcja gaśnicza trwała kilka godzin i wymagała zaangażowania kilku zastępów straży pożarnej.
W związku z ogromnymi stratami, jakie ponieśli mieszkańcy spalonego domu, została uruchomiona zbiórka środków finansowych na rzecz pogorzelców. Jak podkreślają poszkodowani, w jednej chwili pożar zabrał im wszystko, co było ich domem i poczuciem bezpieczeństwa. Budynek, według wstępnych informacji, nadaje się wyłącznie do rozbiórki, a ogień strawił niemal cały dorobek życia.
- W jednej chwili pożar zabrał nam wszystko, co było naszym domem i poczuciem bezpieczeństwa. Pożar wybuchł nagle i bardzo szybko się rozprzestrzenił. Dom według wstępnych informacji nadaje się wyłącznie do rozbiórki. Straciliśmy praktycznie cały dobytek. Największym szczęściem w tym wszystkim jest to, że mnie i mojej narzeczonej nic się nie stało. Udało nam się uciec w ostatniej chwili - przekazują pogorzelcy.
Zebrane środki zostaną przeznaczone m.in. na tymczasowe miejsce do życia, zakup ubrań i podstawowego wyposażenia, pokrycie formalności oraz pierwszych kosztów po pożarze, a także na rozpoczęcie procesu nowego startu. Zbiórkę można wesprzeć na portalu pomagam.pl >>> TUTAJ